Komandorska 53f/1
53-342 Wrocław
Wyślij wiadomość
pawel.blachotnik@medib.pl

Czym jest PSYCHOSOMATYKA ?

  “Niewyrażone emocje nigdy nie umierają. Zostają zakopane żywcem, aby powrócić później w znacznie gorszej formie” – Sigmund Freud

 

 

Czym jest PSYCHOSOMATYKA ?

Psycho -[gr. psychḗ ‘dusza’], pierwszy człon wyrazów złożonych wskazujących na ich związek znaczeniowy z psychiką;

Soma – [gr.], ciało człowieka, w przeciwieństwie do psyche – duszy

W dużym skrócie – wpływ stanu naszej psychiki na powstawanie chorób w ciele. Choroby/dysfunkcje często powstają przez całe życie, mogą zacząć się w momencie poczęcia, a nawet na długo przed nim, np. nieodreagowane problemy naszych rodziców czy przodków (traumy, tajemnice wielopokoleniowe itd.).

To, jakie zmiany adaptacyjne wytworzy nasz organizm zależy od emocji i uczuć, które dana sytuacja w nas wywołała.

Ogromny wpływ na nasze życie bez wątpienia mają same okoliczności poczęcia oraz narodzin, np. czy ciąża była planowana czy nie, czy dziecko było od początku chciane, jaki był poród, stan psychiczny matki (przed poczęciem i podczas ciąży), przedwczesne przyjście na świat, oddzielenie od matki (inkubator, śmierć matki po porodzie) i wiele innych.

Aby mogło nastąpić naturalne wyzdrowienie trzeba usunąć sytuację konfliktową, która wywołuje emocjonalne zawirowania. Emocje z kolei powodują zmiany w organizmie.

EMOCJA z ang. EMOTION można zapisać jako E- MOTION

E – energy (in) MOTION, czyli dosłownie energia w ruchu.

 

Jak łatwo można się domyślić negatywne emocje to negatywna energia krążąca w naszym ciele, powodując odległe w czasie skutki.

Ponieważ każdy z nas jest inny, nie ma uniwersalnego sposobu na rozwiązanie konfliktów. Trzeba rozwikłać go samodzielnie, skonfrontować się z jego prawdziwą przyczyną, a czasem naprawić relacje międzyludzkie (w rodzinie, pracy itd.)

Terapeuta może pokazać, jak w zdrowy sposób kontrolować emocje, a także zasugerować, gdzie prawdopodobnie leży przyczyna dolegliwości.

Proces zdrowienia jest w dużej mierze zależny od pacjenta, jego nastawienia, chęci do zmiany oraz współpracy.

Gdy zrzucamy całą odpowiedzialność za proces na osoby z zewnątrz, oznacza to, że nie chcemy tak naprawdę wziąć odpowiedzialności za swoje zdrowie i życie.

Tłumienie i wypieranie emocji po jakimś czasie może dawać dolegliwości bólowe w obrębie głowy, szyi, powodować nadciśnienie, bezsenność, problemy trawienne, alergie itd. Podczas blokowania i nie wyrażania emocji dochodzi do hiperaktywności układu współczulnego (reakcja “uciekaj albo walcz”), co po dłuższym okresie trwania prowadzi do tzw. dysautonomii przewlekłej, a dalej do powstania procesów chorobowych w naszym ciele.

W środowisku naturalnym, kiedy zwierzynie uda się uciec i przeżyć, w wyniku silnego stresu w celu rozładowania napięć, ciało samoczynnie wprowadza się w tzw. drżenia neurogenne. Jest to pożądany i fizjologiczny mechanizm, który niestety ludzie skutecznie w sobie stłumili. Powiedzenie “trząść się ze strachu” jest jak najbardziej trafne. Niekiedy doświadczamy mikro drżeń np. gdy czegoś się boimy dygoce nam ciało, żuchwa itd. Najłatwiej zaobserwować to u dzieci, gdyż nie przesiąkły jeszcze „filtrami” nakładanymi przez otoczenie.

Narzucane normy społeczne i wielopokoleniowe przekonania typu “prawdziwi mężczyźni nie plączą” albo “dziewczynkom nie wypada tupać nóżkami, głośno się śmiać” itd. przez wieki powodowało, że nie umiemy odreagować stresowych sytuacji i kumulujemy napięcia w sobie.

Kiedy mechanizm kompensacyjny przestaje być wydolny, przysłowiowo “miarka się przebrała”, wówczas powstaje dysfunkcja lub proces chorobowy.

Przedłużająca się sytuacja stresowa powoduje nieodwracalne zmiany w strukturach mózgu. Jedną z nich jest hipokamp, odpowiadający za uczenie się, pamięć i koncentrację.

Istnieje wiele metod umożliwiających uwalnianie emocji z ciała. Nie sposób je wszystkie wymienić. Do jednych z bardziej popularnych można zaliczyć:

wszelkie techniki relaksacyjne (np. wg Schultza lub Jacobsona), medytacje, choreoterapia, taniec i ruch spontaniczny, metoda TRE (Tension, Trauma & Stress Releasing Exercises – polega na wywoływaniu w bezpiecznych warunkach drżeń neurogennych w celu uwolnienia napięć z ciała), ćwiczenia oddechowe oraz wiele, wiele innych.

Jedną z form, jaką oferujemy w naszym gabinecie jest praca z terapeutą, który bezpośrednio i pośrednio oddziałując na tkanki i układ nerwowy pacjenta daje impuls ciału do uwolnienia traum, napięć i emocji.

Tak jak już wcześniej wspomniałam, musi się to odbywać z pełną zgoda pacjenta oraz jego chęcią do pracy nad sobą, jak również świadomym wprowadzeniu zmian w swoim otoczeniu i życiu.

Tak naprawdę nasz organizm ma ogromne zdolności do samoregeneracji, często po prostu brakuje mu zasobów energii do jej realizacji. Tu z pomocą przychodzi terapeuta ze znajomością wiedzy z zakresu anatomii, fizjologii, psychobiologii, psychosomatyki etc.

Styl życia i środowisko powodują, że coraz trudniej zachować wysokie zasoby energetyczne w organizmie. Chcąc poprawić swoje zdrowie powinniśmy patrzeć na proces leczenia z szerszej perspektywy, dbając o prawidłowe nawyki żywieniowe, wysiłek fizyczny, sen, odpoczynek oraz zdrowie psychiczne.

 

Daria.

 

Źródła:

  1. Barnai Roberto, „Atlas organów”
  2. Hawkins David, „Technika uwalniania”
  3. Kern Michael, „Mądrość ciała”

Kiedy zaczyna się choroba?

 

Nie zachorowaliśmy w momencie, gdy pojawił się ból. Pojawienie się go oznacza, że wyczerpaliśmy już cały potencjał kompensacyjno-adaptacyjny chroniący nas przed bólem.

 

 

           Mowa tutaj o dolegliwościach, które pojawiły się ,,znikąd”, a nie wskutek ostrego urazu. Oczywiście ostre urazy mogą powstać dwojako. Jedne poprzez losowe czynniki zewnętrzne. Drugie poprzez zaniedbania w koordynacji, kontroli motorycznej oraz osłabienie tkanek. Deficyty wytrzymałości tkanek mogą być spowodowane obecnymi przewlekłymi problemami, które predysponują do urazów ostrych wskutek nadmiernego obciążenia mechanicznego. Organizm może stracić zdolność adaptacji do zaistniałej patologii, np. poprzez zmiany napięcia mięśniowego, zmiany konsystencji powięzi oraz zmiany postawy i sposobu poruszania się (ruch i pozycje omijające ból). Zadajmy sobie pytanie : czy jesteśmy w stanie sami trafnie zdiagnozować, co jest przyczyną bólu? Jeśli potrafmy połączyć kropki, prześledzić całą historię choroby i wszystkich współistniejących symptomów to będzie łatwiej. Jeżeli dodatkowo zrobimy rachunek sumienia i zdamy sobie sprawę ze wszystkich zaniedbań typu: odpowiednie odżywianie, aktywność fizyczna, wystarczająca ilość snu i wypoczynku psychicznego, to wtedy będzie jeszcze łatwiej. Nawet pomimo posiadanej wiedzy, bardzo często oczekujemy wszystkiego od ręki. Wówczas myślimy – ,,bolą mnie plecy to trzeba coś wcisnąć, wetrzeć i wracam do pracy”. Ewentualnie – „ zażyję środki przeciwbólowe/przeciwzapalne’’.

W prostym tłumaczeniu jest to zamiatanie problemu pod dywan i życie w nieświadomości o tym, że właśnie zaczęliśmy się ,,psuć”. Pomyślmy logicznie. Jeśli przez lata zaniedbań w odżywianiu, aktywności fizycznej oraz ciągłym „faszerowaniem się” środkami przeciwbólowymi tylko dokarmialiśmy problem, to jak chcemy zniwelować go bez zmiany trybu życia, który właśnie doprowadził nas do danej dysfunkcji? Odpowiedź jest prosta. Nie da się! Bądź da się, ale na krótko. Tym słowem wstępu chciałbym poruszyć problem substancji przeciwbólowych/ przeciwzapalnych. Słowa ,, substancja” użyłem nie przez przypadek, gdyż nazwanie tego lekiem jest moim zdaniem dużym nadużyciem.

Ból jest swego rodzaju informatorem o zaistniałej patologii w naszym ciele. Żeby lepiej zrozumieć czy leczymy ból lub co on manifestuje proponuję zapamiętać te zdania:

Ból nie jest przyczyną pierwotnego problemu. Może być natomiast początkiem kolejnych schorzeń

Jedno miejsce może boleć z kilku różnych przyczyn

W miejscu, które boli może nie dziać się kompletnie nic, co da się zobrazować w badaniu USG czy MRI

Ból może wynikać również z biopsychospołecznych powodów i nie mieć związku z jakimkolwiek obiektywnym badaniem np. badania laboratoryjne lub obrazowe

Ćwiczenia fizyczne NIE niszczą stawów i chrząstki

To co jemy stanowi przyszły budulec naszego ciała, dlatego w dużej mierze sami decydujemy z czego będą zbudowane nasze stawy w przyszłości

Niesterydowe leki przeciwzapalne ( NLPZ) są bardzo niebezpieczne dla układu pokarmowego, a u osób z miażdżycą znacznie zwiększają ryzyko incydentów sercowo-naczyniowych (zawały, udary)

           Jeżeli chodzi o skalę spożycia leków przeciwbólowych Polska cieszy się niechlubnym drugim miejscem w Europie i trzecim na świecie. Czy to oznacza, że przez pośpiech daliśmy sobie wmówić, że istnieje tabletka, która naprawi nam plecy bądź bark? Niestety tak. Wystarczy włączyć jakikolwiek środek masowego przekazu, żeby dostać mdłości na temat chorób, które próbuje nam się wmówić. Według tego, co ciągle słyszymy w radiu czy telewizji istnieją tabletki na wszystko. Mowa głównie o suplementach, których skład jest pewny jak emerytura w ZUS-ie.

          Porcja ,,leku’’, żeby Janusz dobrze spał, bezboleśnie biegał i był wesoły, żeby miał apetyt, bądź nie jadł za dużo. Janusz potrzebuje innego magnezu niż Grażyna, a najlepiej inny na noc, a inny na dzień. Jeśli Grażynę boli głowa, to na pewno nie jest w stresie od wielu lat, bądź nie siedzi za biurkiem 10h dziennie, tylko brakuje jej tabletki. Nikt nie ma prawa być smutny, zmęczony czy przeciążony obowiązkami domowymi i pracą, tylko stale cierpi na niedobór jakiejś tabletki przeciwbólowej. Po co ćwiczyć, mimo że ewidencja naukowa wykazuje największą skuteczność ćwiczeń w zestawieniu z jakąkolwiek inną formą terapii…Spokojnie – jest tabletka!

Teraz kilka miażdżących faktów na temat niesterydowych leków przeciwzapalnych. W badaniu na grupie 116.429 pacjentów z 2011 roku porównywano działanie NLPZ-ów z placebo.

IBUPROFEN- zwiększał ryzyko udaru o 336%

DIKLOFENAK- zwiększał ryzyko udaru o 286%,

NAPROXEN- zwiększał ryzyko udaru o 76%.

Metaanaliza z 2013 roku obejmująca 124.513 pacjentów leczonych dużymi dawkami Diklofenaku, Naproksenu i Ibuprofenu wykazała, że powyższe środki zwiększały ryzyko hospitalizacji z powodu niewydolności serca. Badań tego typu jest mnóstwo, jednakże niechętnie o tym się mówi. Dla zainteresowanych zgłębianiem tematu szkodliwości niektórych leków gorąco polecam pozycję książkową ,,Mity medyczne, które mogą zabić” lek. med. Katarzyny Świątkowskiej. 

 

         Powinniśmy mieć świadomość, że nasze zdrowie to wypadkowa pracy wielu różnych systemów. Pacjenci podczas wywiadu fizjoterapeutycznego często dziwią się, że pytam ich o dolegliwości ze strony układu trawiennego. ,,Co mają jelita do mojego kolana?” Odpowiedź jest prosta, a jednocześnie zawiła. Przecież to w naszych jelitach przetwarzana jest cała materia, która ma za zadanie budować naszą krew, układ nerwowy, stawy oraz nasze mięśnie. To właśnie dzięki działaniu między innymi  mikrobioty jelitowej kształtujemy naszą odporność. Mam nadzieję, że dzięki temu wpisowi pomogę Wam lepiej zrozumieć wieloaspektowość powstawiania bólu oraz co należy wziąć pod uwagę w poszukiwaniu pierwotnego zaburzenia.

 

Mgr Paweł Błachotnik